Kilka dni temu uczestniczyłam w wyjątkowym wydarzeniu w moim rodzinnym mieście – Łomży. „Łomżyńskie Policyjne Forum Kobiet – Razem dla Bezpieczeństwa”, zorganizowane przez Komendę Miejską Policji w Łomży we współpracy z Radą Kobiet w Łomży, to inicjatywa, która porusza ważne społeczne tematy: przemoc domową, hejt, rolę kobiet w budowaniu bezpiecznego społeczeństwa.
Zajrzyj do relacji z wydarzenia mojej serdecznej koleżanki, posłanki na Sejm, Alicji Łępkowskiej – Gołaś, która mnie zaprosiła – [Alicja, dziękuję z całego serca za tę możliwość!]: LINK do relacji Alicji
Więcej o wydarzeniu przeczytasz także tutaj: Oficjalna informacja na stronie Policji w Łomży
Ale dla mnie ten wyjazd miał też głębokie, osobiste znaczenie.
Dokładnie 15 lat temu, kilka ulic dalej, w Sądzie Okręgowym w Łomży, stanęłam po raz pierwszy na wokandzie. Nie jako specjalistka, nie jako mediator rodzinny, lecz jako młoda kobieta wplątana w bolesną i skomplikowaną sprawę rozwodową. Sprawę, która wywróciła moje życie do góry nogami, rozpoczęła zupełnie nowy bieg mojego życia, i uświadomiła mi, jak trudno jest przetrwać bez odpowiedniego wsparcia w świecie pełnym bezkarnej i poniżającej manipulacji. Wtedy rozpoczęła się lawina podróży po instytucjach, wtedy pierwszy raz zetknęłam się z adwokatami, prokuraturą, policją, wszystko było owiane przerażającym strachem i nadzieją na sprawiedliwość ponad wszystko, zwłaszcza gdy wcześniej nie miałam na swoim koncie nawet mandatu za przekroczenie prędkości… Wszystko było obce, niezrozumiałe i …przerażające. Moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej, gdybym na początku tych sądowych wieloletnich batalii uzyskała wsparcie jakim teraz dzielę się z Wami.
Wróciłam tam teraz.
Weszłam do tego samego sądu – już nie jako strona sporu, a jako sądowy mediator w sprawach rodzinnych i rozwodowych. Ten sam zapach, te same kolory – w jednej sekundzie odżyły ciężkie wspomnienia, wyzwiska kierowane do mnie publicznie, niemożliwy dla mnie wtedy do udźwignięcia poziom bezpardonowej manipulacji, smak moich łez jakie wylewałam wówczas tony ważąc niecałe 45 kg… To był dopiero początek tego, co czekało mnie w następnych latach, naiwnie miałam nadzieję, że wraz z orzeczeniem prawomocnego rozwodu moje życie znów wróci do normalności…Dziś wiem, że niektóre miejsca i tym bardziej osoby nigdy się nie zmienią, nie znajdą przestrzeni na swoją refleksję, na szczęście – to nie od nich zależy moje szczęście, choćby nie wiem jak się starali – na przestrzeni tych wszystkich wokand zmieniłam się i uzyskałam wolność, której nie definiują żadne orzeczenia sądu, wyroki, umożenia, procesy, bezduszne manipulacje, poniżania, przerzucania odpowiedzialności za własne czyny, itp.
To wydarzenie przypomniało mi, jak ważne jest, byśmy wszyscy – kobiety, mężczyźni, dzieci – mogli czuć się bezpiecznie. Byśmy wiedzieli, że przemoc – każda: psychiczna, fizyczna, ekonomiczna – to nie jest „prywatna sprawa”. To sprawa nas wszystkich. Jeszcze mocniej utwierdziło mnie to w spostrzeżeniu, że przemoc, zwłaszcza ta dokonywana w białych rękawiczkach, jest najtrudniejsza do udowodnienia i jednocześnie najokrutniejsza w konsekwencjach. Że w obliczu wielu jeszcze luk prawnych i stereotypów społecznych, ofiara przemocy nie jest w stanie uchronić przed tym złem nawet własnego dziecka…
Dziś wiem, jak działa system. Łącząc swoje życiowe doświadczenia z wykształceniem i doświadczeniem zawodowym, wiem też, co dzieje się po zgłoszeniu na policję, wiem, z czym borykają się ofiary przemocy, i jak często ich oprawcy pozostają bezkarni, wręcz śmieją się systemowi w twarz, widzę jak stawiają własną satysfakcję zniszczenia kogoś ponad spokój swój i własnego dziecka… Ale wiem też, jak wiele robi ten sam system w poszerzaniu wiedzy na temat mechanizmów przemocy i możliwych form wsparcia dla ofiar przemocy domowej, jak można skutecznie wspierać tych, którzy czują się bezsilni. Moja uwaga skupiona jest nie na oprawcach przemocy, a na ich ofiarach – bo tylko ofiara przewrotnie ma siłę by coś w tym niebezpiecznym układzie zmienić, oprawca nigdy nie będzie miał skruchy, refleksji…Przed nami wszystkimi – niezależnie po której stronie sytemu siedzimy – jest jeszcze sporo pracy. Ale dzięki właśnie takim wydarzeniom jesteśmy już krok dalej.
I właśnie dlatego robię to, co robię.
Nie ma znaczenia, czy jesteś z Łomży, Gdańska, Warszawy czy z małej miejscowości.
Jako mediator rodzinny i mentor rozwodowy, pracuję online, wspieram klientów z całej Polski – i nie tylko. Moi klienci mieszkają również za granicą – prowadzę również mediacje rozwodowe czy mentoring rozwodowy w języku angielskim. Bo przemoc, kryzysy, rozwody, walki o dziecko, manipulacje, nie mają kodu pocztowego. A wsparcie musi być dostępne tam, gdzie jest potrzebne – bez względu na odległość i język.
Dziś, 15 lat później, mówię głośno: STOP każdej przemocy.
Znam drogę od lęku po siłę. Od sali sądowej, gdzie walczyłam o siebie, do sali mediacyjnej, gdzie pomagam innym wyjść z toksycznych relacji i konfliktów rodzinnych.
Koło się zamknęło.
Ale moja misja trwa. To dopiero początek.
Dziękuję z tego miejsca wszystkim osobom, które miały swój udział w tej trudnej drodze i bezsprzecznie przyczyniły się do takiego obiegu spraw – Wasze działanie przekornie mnie wzmocniło i nadało mojemu życiu konkretny cel – wspieranie bezcennym doświadczeniem tych, którzy na życiowym zakręcie tracą nadzieję w dobro tego świata…
Jeśli potrzebujesz pomocy, wsparcia, rozmowy – jestem tu. Działam online. Możesz być z drugiego końca Polski lub świata – nadal możemy wspólnie pracować nad Twoim spokojem, bezpieczeństwem i nowym początkiem.
Napisz do mnie: www.dominikarosa.pl
lub zadzwoń/napisz na whatsupp/sms bezpośrednio: +48 884-237-918
Umów się na bezpłatną konsultację – sprawdź, jak mogę Ci pomóc.
foto: profil Instagram posłanki na Sejm, Alicji Łępkowskiej – Gołaś, LINK do relacji Alicji


